Konkursy – czy zawsze są w porządku?
Od jakiegoś czasu namiętnie biorę udział w różnego rodzaju konkursach. Pierwszy raz w życiu udało mi się coś wygrać u Zaparzę Ci herbatę, u której wygrałam właśnie między innymi herbatę! 😀 I od tamtej pory ruszyła lawina. 🙂
Blogerzy często robią konkursy, a odpowiedź na zadane pytanie wybierają pod swój gust i rzadko jest się do czego doczepić. 🙂
Problem zaczyna się, kiedy jest to konkurs większy, jest obszerny regulamin i tajemnicze jury wybiera zwycięzcę. Kilka miesięcy temu wzięłam udział w takim konkursie na Instagramie.
Konkurs trwał od 15 marca do 19 kwietnia i był zrealizowany przez virtualo.pl.
Zdecydowałam się wziąć udział w tej zabawie z 2 względów. Jedna z blogerek, którą czytam była tam patronem, a konkurs miał na celu szerzenie informacji o legalnym czytaniu. Stwierdziłam, że szczytny cel, więc czemu nie. Do wygrania było 5 e-booków.
W skrócie konkurs polegał na tym, że raz w tygodniu pojawiało się wyzwanie, które trzeba było pokazać na fotografii, oznaczyć partnerów i użyć kilku hasztagów. Pod koniec tygodnia tajemnicze jury wybierało jedno zdjęcie, którego właściciel wygrywał czytnik. Proste? Proste! No to zobaczmy, jak to wyglądało w praktyce:
Konkursy – czy zawsze są w porządku?
Wyzwanie 1:
„ebookowo antypiracimy do śniadania”
Moje zdjęcie:
Zwycięskie zdjęcie możecie zobaczyć tutaj. Jak dla mnie zasłużona wygrana. Fajne podejście do tematu i ładna realizacja. Zresztą bardzo lubię instagrama Pauli, więc polecam obserwować, jeżeli lubicie książki! 😉 Już tutaj pojawił się pierwszy głos z sali niezadowolenia. Osoba ta stwierdziła, że zwycięskie zdjęcie nie do końca realizuje zadanie i ma zbyt luźny związek z tematem. Nie zgodziłam się z tą osobą. Wydawało mi się, że po prostu to ktoś czepialski, kto miał wielki żal, że nie jego zdjęcie wygrało.
No dobra, ja nie postarałam się zbytnio, ale to dlatego, że dowiedziałam się trochę późno o tym konkursie i nie zdążyłam zastanowić się, jak ugryźć temat.
Wyzwanie 2:
„antypiracimy i się tym chwalimy – e-bookowe selfie”
Moje zdjęcie:
Zwycięskie zdjęcie możecie zobaczyć tutaj. Widać, że zdjęcie kosztowało autorkę wiele pracy i samo w sobie jest piękne i pomysłowe. Zresztą Paula również prowadzi boskiego Instagrama, w których zdjęciach jestem zakochana. Tylko dlaczego wygrało zdjęcie, które nie ma żadnego związku z selfie? Czy tylko ja to widzę? Okazało się, że nie. Znów uaktywnił się głos z sali, który przytoczył definicję selfie. 😛
No powiem wam szczerze, iż myślałam, że mój pomysł selfie z liter i słów jest naprawdę dobry. 😀 Zresztą było wiele innych pięknych zdjęć, które powinny mieć przewagę nad wygranym zdjęciem, bo przede wszystkim zawierały element selfie.
Wyzwanie 3:
„Antypiracimy wielkimi stosami książek”
Zrób jak największy stosik książek i zrób mu zdjęcie. Dodatkowo w opisie dodaj krótkie odautorskie uzasadnienie tego, dlaczego to właśnie dla Ciebie czytnik będzie super wygodnym rozwiązaniem. Dodaj w opisie: ten ogromny stos książek zmieści się w moim plecaku/ w mojej torebce.
Tutaj pojawił się już dodatkowy komentarz virtualo, tłumaczący istotę zadania. Być może dlatego, aby czepialscy się odczepili. 🙂
Moje zdjęcie:
Zwycięskie zdjęcie można zobaczyć tutaj. No i instagram oszalał. Do głosu z sali dołączyli się inni. Znów z uwagami, że zdjęcie wygrane nie ma związku z tematem wyzwania. Niestety po cichu przytakiwałam głową. I wcale się nie dziwiłam społecznemu oburzeniu, ponieważ naprawdę spora część (wykluczając tym razem mnie) bardzo, ale to bardzo się postarała. Niektórzy wychodzili na ulice ze stosami książek, niektórzy chyba całą piwnicę z domu przynieśli, żeby ułożyć wielkie stosy książek, a tu dupa, że się tak wyrażę. Mogli poczuć żal, że wygrało to, a nie inne zdjęcie. I to już nie była kwestia gustu. Tylko kwestia tego, że wygrane zdjęcie nie realizowało tematu wyzwania, bo czy na tym zdjęciu znajduje się „wielki stos książek”?
Wyzwanie 4:
„Ebookowe leniuchowanie, czyli antypiracimy i relaksujemy się z książką”
Bo przecież nie ma nic bardziej relaksującego i kojącego niż odpoczynek z ulubioną lekturą i dotyczy to także e-bookowych lektur. Pokażcie nam na fotografiach, jak zaznajecie relaksu z legalnymi e-bookami. Przypominamy ze e-booki można czytać na tablecie, notebooku, laptopie, komputerze czy smartphonie – nie tylko na czytniku. Jeśli nie masz żadnego z tych urządzeń, możesz podziałać wyobraźnią i kreatywnością – rysunkiem, malunkiem, wyklejanką, kolażem – czym tylko chcesz. Pokażmy całemu światu, że czytanie legalnych e-booków to relaks podwójny – bo przy okazji wspieramy naszych ulubionych autorów, którzy dzięki temu mogą spać spokojnie i zbierać siły do napisania kolejnych książek dla swoich fanów. Pamiętajcie. W realizacji tego zadania ogranicza was jedynie tylko wasza wyobraźnia.
Moje zdjęcia:
Wygrane zdjęcie można zobaczyć tutaj
Podczas burzliwej dyskusji przy 3 wyzwaniu dowiedziałam się, że można wstawiać więcej, niż 1 zdjęcie. Zupełnie przez przypadek, ponieważ w wyzwaniu 3 wygrał człowiek, który wstawił kilka zdjęć, chyba 7, zwiększając tym swoje szanse.
Niestety tym razem również nie udało mi się wygrać. I znów, już drugi raz poczułam ból dupy. I to nie dlatego, że nie ja wygrałam, tylko dlatego, że kolejny raz wygrało zdjęcie, które nie spełniało warunków wyzwania. Zdjęcie piękne, nieszablonowe, przy którym autorka bardzo się napracowała i jestem pod wielkim wrażeniem. Ale to nie zmienia faktu, że nie ma na nim e-booka. Virtualo jak widzicie, bardzo się rozpisało na ten temat pod wyzwaniem, na czym można czytać e-booki, jeśli nie ma się czytnika, a wygrało i tak zdjęcie z książką. Chyba nie muszę mówić o społecznym poruszeniu?:)
Wyzwanie 5:
„ebookowe love tego roku. Najlepszy do tej pory ebook przeczytany w 2016 roku.”
Dodaj swój wybór i uzupełnij zdanie: „Legalna kultura jest ważna, ponieważ…”
Moje zdjęcie:
Wygrane zdjęcie można zobaczyć tutaj. Jak najbardziej zasłużona wygrana. Nikt się już nie doczepił. Dopiero przy ostatnim wyzwaniu.
Czułam niesmak i psychiczne zmęczenie po tych kilku tygodniach konkursowego szału. Żal mi tych wszystkich ludzi, którzy tak się starali, a przegrywali ze zdjęciami, które nie spełniały tematu wyzwania, tylko po prostu podobały się jury. Pojawiały się w głowie wątpliwości i różne pytania. Po co w takim razie skupiać się na temacie, skoro wystarczy wstawić cokolwiek, byle byłoby fajne i przypadło do gustu virtualo?
Jak widać, nie wszystkie konkursy są warte uwagi – mimo, że osobiście uwielbiam brać w nich udział!
Dlaczego zdecydowałam się w ogóle o tym napisać? Zdecydowanie nie chcę was zniechęcić do brania udziału w konkursach. Co to, to nie! Po prostu to był pierwszy raz, kiedy wzięłam udział w konkursie, gdzie pojawiło się społeczne poruszenie, a ponieważ o społecznych rzeczach tu mówię – nie mogłam tego zostawić dla siebie. Zdecydowałam się podlinkować wszystkie wygrane zdjęcia, abyście mogli sami ocenić, czy faktycznie miało tu miejsce naciąganie regulaminu.
Na koniec chciałabym powiedzieć, że gratuluje wszystkim, którzy wygrali, ale i tym, którzy nie wygrali, ale robili piękne zdjęcia i starali się, jak mogli! 😉 Dla mnie wszyscy są zwycięzcami, ponieważ cel był szczytny!
Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi i nie będzie miał żalu za wyrażenie mojej opinii. Ani zwycięzcy, ani patroni, ani blogerzy, którzy podpisali się pod tym projektem. Bo tak naprawdę to nie ich wina, że zdaniem wielu uczestników jury virtualo nie do końca trzymało się własnego regulaminu. A poza tym wszystkie youtuberki, które zostały patronem w tej akcji chętnie i namiętnie oglądam. 🙂
Podobne posty, które pojawiły się na blogu: