Sztuczki marketingowe – jak przestałam ufać ludziom.
|Coraz więcej specjalistów od wszystkiego. Czy Ty też masz poczucie, że im więcej ekspertów, tym o eksperta coraz trudniej?
Ja, kiedy o czymś mówię, staram się być jak najbardziej wiarygodna. Jeżeli dziele się wiedzą, robię wszystko, aby ta wiedza była przydatna i sprawdzona (często poparta doświadczeniem). Cały czas się uczę, dokształcam i codziennie poświęcam na to czas. Nie jestem nieomylna, dlatego też nie staram się, aby moje teksty były traktowane jako prawda objawiona. Nie doradzam na siłę. Nie wymądrzam się. Nie próbuje kreować się na kogoś, kto zawsze ma rację.
W związku z tym obrałam taki system, że rzadko wykładam kawę na ławę. Dlaczego? Właśnie po to, żebyście sami pomyśleli! I nigdy mnie jeszcze nie zawiedliście.
Daleko szukać? Ostatnio pojawił się tekst o 5 cechach pracowników XXI wieku. Czy pracownicy online powinni wykazywać się tylko pięcioma umiejętnościami? Oczywiście, że nie! Podałam pięć nie do końca popularnych cech, bo chciałam, żebyście sami doszli do tego, jakimi jeszcze cechami powinien wykazywać się taki pracownik. I podawaliście. To jest w Was świetne! Czytacie ze zrozumieniem i myślicie, a ja do tego myślenia zachęcam.
Ktoś może pomyśleć: to, co ona nie wie, że pracownik online to powinien umieć sobie przede wszystkim organizować pracę samodzielnie? Wiem, ale czy to znaczy, że muszę Ci to koniecznie napisać? Nie muszę. Możesz wpaść na to sam. Ja jestem tu tylko po to, żeby pobudzić Cię do myślenia, a nie wygłaszać prawdy w oczekiwaniu na aplauz.
Sztuczki marketingowe – jak przestałam ufać ludziom
Czas na trochę mocniejszy kaliber, z którego pomocą przechodzimy do sedna sprawy. Sztuczki marketingowe. Manipulacja. Treścią. Przekazem. Kłamstwo.
Jestem dziewczyną z dość wyraźnym kręgosłupem moralnym. Staram się być na blogu, jak i w życiu codziennym, jak najbardziej szczera. Niestety, nie wszyscy wyznają takie zasady, a mnie osobiście kłuje to w oczy.
Wiem, że aby zdobywać fanów, trzeba czasem zastosować jakąś sztuczkę. Wiem, ale niektórych z nich nie pochwalam.
1.Kreowanie się na świetnego specjalistę w jakiejś dziedzinie – będę podawała wszystko na swoim przykładzie, a co! Mogę!
Studia ze specjalizacją planowania kariery, kilka ukończonych kursów online, warsztaty, książki, poradniki, czasopisma branżowe, abym zdecydowała się prowadzić bloga w tej dziedzinie. Zaczęłam delikatnie od zakładki na socjopatce, potem cały blog, a dziś prywatne konsultacje online (na które zapraszam: wspolpraca@e-planowaniekariery.pl) i książka w przygotowaniu. I czy mogę nazwać siebie ekspertem? Raczej nie. Raczej pasjonatką, która siedzi w jednej dziedzinie, a tym co już wie chętnie podzieli się z resztą. Ekspert – to takie duże słowo.
I weźcie pod uwagę, że planowanie kariery to nie jest wcale jakiś bardzo szeroki temat, który wymaga np. tak bardzo specjalistycznej wiedzy, jak postawienie strony do A do Z (tak mi się przynajmniej wydaje – nie wiem, nigdy nie stawiałam takiej strony). Nie specjalizuję się w milionach rzeczy, dlatego mogę być cały czas na bieżąco w jednym temacie.
W tym miejscu nie zniechęcam Cię, do poszerzania swojej wiedzy. Jeżeli chcesz być świetnym weterynarzem, a do tego grafikiem to ok. Pamiętaj tylko o jednej prostej zasadzie – coś kosztem czegoś. Czy będziesz w stanie cały czas być na bieżąco w obu tych tematach? Czy może lepiej zostać specjalistą w jednym fachu, a drugą rzecz potraktować jako pasję? Niż wszystko robić po łebkach? Przemyśl!
Dlatego, kiedy widzę wysyp specjalistów od wszystkiego, martwię się i wkurzam zarazem. Czasem ktoś liźnie jakiegoś tematu i już czuje, że może tą wiedzą chwalić się, a co więcej brać za nią sowite pieniądze! Niestety! Potem okazje się, że osoba taka ma problem z najdrobniejszymi kwestiami. Czegoś nie wie, nie potrafi pomóc. Jeżeli chodzi natomiast o teksty: zazwyczaj jest to powtarzany, mielony cały czas ten sam bełkot. Bez umiejętności kreatywnego czytania i myślenia. Bez żadnego krytycyzmu i sceptycyzmu do tego, co się czyta. Bez własnych przemyśleń.
Manipulacja treścią.
Coraz częściej słyszę, że drogie kursy nic nie wnoszą w życie uczestników. Oprócz straconych pieniędzy. Niestety w czasach kiedy prawie każdy może stworzyć kurs online, łatwo się nabrać, tym bardziej że coraz częściej ma miejsce…
2. Manipulacja treścią – co mam tutaj na myśli? Zagrywki, których nienawidzę, a są coraz bardziej popularne. Podaję przykład: puszczam kurs online i za dwa dni informację:
Nie sądziłam, że ten kurs będzie się cieszył takim zainteresowaniem! Kończą się miejsca! Szybko, szybko, kto pierwszy ten lepszy! Specjalnie dla Was 5 dodatkowych miejsc! Ale musicie się spieszyć, bo rozchodzą się jak świeże bułeczki!
A w praktyce na kurs zapisały się dopiero 3 osoby.
Nie raz spotkałam się z tym że takie metody były polecane, jako zwiększające sprzedaż – ale moje sumienie mówi: NIE.
Wiem, są ludzie, na których to działa, ale są też tacy jak ja. Osoba wypowiadająca takie komunikaty od razu traci w moich oczach. Łatwo jest odkryć fałsz. I nie przesadzę, kiedy powiem, że aż cofa mi się na myśl, że ludzie muszą uciekać się do takich sztuczek, żeby przyciągnąć klientów. Dla mnie jest to najzwyczajniej w świecie karmienie przyszłych klientów kłamstwem. Skoro taka osoba kłamie już na wstępie, czego spodziewać się po kursie?
Pokaż swoją wiedzę
Są inne możliwości. Przede wszystkim przekonaj klientów do siebie swoją wiedzą w danym temacie, zanim ruszysz z kursem! Daj się poznać, nie podejmuj za szybko pochopnych decyzji, bo potem zostaje Ci tylko uciekanie się do kłamstwa, żeby znaleźć jakichkolwiek klientów.
Czy właśnie jakiś marketingowiec złapał się za głowę? Trudno, dla mnie nie wszystkie Wasze techniki są moralne.
Dotyczy to nie tylko sprzedaży, ale i napędzania kłamliwej opinii o sobie samym:
O ile osób przeczytało mój tekst! Jest najlepszy – i tak o każdym kolejnym tekście.
O, ile osób ściągnęło mój projekt do pobrania za darmo. Pobierz go i Ty! – a tam zero zainteresowania produktem.
Nie zawsze jesteś w stanie sprawdzić, czy osoba faktycznie mówi prawdę i po prostu cieszy się z wyniku, czy kłamie. Ale uważaj na takie zagrywki! Obserwuj, myśl, nie łykaj wszystkiego. Nie daj się nabrać na najstarsze sztuczki świata. Zaufaj czasem swojej intuicji i swojemu doświadczeniu.
Chyba że jest Ci obojętne, kiedy ktoś kłamie Ci prosto w oczy, tylko po to, by na Tobie zarobić, albo w jakiś sposób się na Tobie wybić. Wtedy rób, co chcesz.
A Ty, jakich sztuczek marketingowych nie lubisz?:)
marketing reklama sztuczki zaufanieDagmara Sobczak
dagmarasobczak88@gmail.comHej! Jestem Daga. Socjolog z wykształcenia, ale i z zamiłowania. Uwielbiam planować, organizować i pomagać ludziom w znalezieniu w sobie pasji. Uwielbiam podróże i zwierzęta! Mieszkam w Łodzi i kocham to miasto. :)