Sporty ekstremalne dla laików
Czasem zastanawiam się, dlaczego ludzie to robią. Dlaczego narażają swoje jedyne życie dla odrobiny adrenaliny? Czy to jest tego warte?
Po przeczytaniu miliona artykułów i po rozmowach z wieloma osobami stwierdzam, że jest. Osoby uprawiające sporty ekstremalne potrzebują tego, jak tlenu.
Malarz nie może żyć bez pędzla i farby. Piosenkarz, który straci głos, pewnie zacznie ćpać, albo pić aż umrze. Sportowcy nie widzą nigdy swojego końca kariery. Od taki Adaś Małysz, skończył swoje podniebne loty, ale nie potrafił rozstać się z czynnym udziałem w sporcie, więc jeździ w rajdach. Robcio Kubica mimo ciągłej złej passy i utraty zdrowia, wciąż robi to, co kocha nie zważając na konsekwencje. Oczywiście są przypadki sportowców, którzy po wielomiesięcznym pobycie w szpitalu i otarciu się o śmierć kończą z daną dyscypliną, ale potem słuch o nich ginie. Bardzo rzadko osiągają sukcesy w innych dziedzinach. Ciężko im się odnaleźć i spełnić.
Sporty ekstremalne dla laików
Dobrze wróćmy więc do sportów ekstremalnych. Pod lupę biorę 3 z nich.
- Skoki spadochronowe – bo kto chociaż raz w życiu, nie chciał poczuć się jak ptak? Tylko nie, jak ten nielot, co kończy swoją pierwszą podróż z gniazda, rozgnieciony na chodniku. Trochę demotywująca wizja, co nie? No i w ten właśnie sposób, zdrowy rozsądek zabija w nas kolejne chęci na podbój przestworzy. Ale halo, przecież są inne alternatywy. Co lepsze, nawet tańsze alternatywy! 249 zł, tyle kosztuje lot w tunelu aerodynamicznym pod Warszawą. Może widoki nie takie, jak przy skoku ze spadochronem, ale tam naprawdę latasz! 10 minut zabawy gwarantuje Ci zakwasy na następne 7 dni. Bo Twój organizm raczej nie jest przyzwyczajony do latania. 😉
- Surfing – o tak. Słońce, plaża i 20 metrowe fale. WTF ?! Uno – aby nauczyć się dobrze pływać na desce potrzeba około roku treningu. Trochę długo, zważając na fakt, iż Bałtyk nie funduje nam całorocznego przypływu fal godnych surferów. Duo – koszt wyjazdu na Hawaje na taki okres to: … nie będę liczyła, bo mi przykro. Tre – skąd pewność, że właśnie to nasz kierunek? No wiesz, niby chcesz spróbować, bo fajnie, ale nie wiesz, czy w tym zostaniesz. Więc jedziesz na takie wakacje na Hawaje i zamiast pływać, pijesz przez rok drinki z kokosa. Wątroba będzie wściekła! No dobrze więc może Wakeboarding. Coś, czym zaraził się ostatnio mój mąż. Wyciągi do Wakeboardingu spotkasz wszędzie. Nie kłamię, one naprawdę są wszędzie. Gdzie nie pojedziemy tam już ktoś lata za liną. 😉 Według użytkownika pierwsze 3 podejścia to walka z utrzymaniem się w pionie, znalezienie idealnej pozycji ślizgu. Potem to już tylko zabawa. Nie ma co się rzucać na godzinę pływania, bo nikt nie ma tyle siły. Na początek 15 minut za 30 zł wypompuje Cię na resztę dnia. A zabawa? Mąż mówi, że przednia. 😉 Jako lokalna patriotka muszę wesprzeć osoby z Łodzi, podając namiary na nasz wakepark.
- Wspinaczka – niedźwiedzie, wiewiórki, sosny, świerki. Tak! Piękna wizja. Dość podobna do tej z punktu pierwszego, gdzie pisklę ginie roztrzaskane o ziemię. No niby można wspinać się w górach. No niby można robić to bez asekuracji. Ale skoro nie robi się tego profesjonalnie, to zawsze można wybrać się na ściankę wspinaczkową. Gdzie za 18 zł spędzisz godzinę w pasjonujący i całkowicie bezpieczny sposób, nadzorowany przez profesjonalnych pracowników.
Uwaga!
Wszystkie z wymienionych sportów powodują okropne dolegliwości! Polegające na nieodpartej pokusie powrotu! Przypadkiem można też zarazić tym innych. Racjonalna rozmowa z pasjonatami nie wchodzi w grę. To jest ich tlen i nie da się im wybić tego z głowy. 😉
Podobne posty, które pojawiły się na blogu:
Babcia, dziadek – to jest ktoś!