Socjopatka.plpatrz szerzej, bo możesz więcej.

Jestem uzależniona od ludzi.

2015-06-25 · Dagmara Sobczak

Im wnikliwiej przyglądam się swojej przeszłości, tym coraz trudniej mi uwierzyć, w słowa, które właśnie chcę napisać.

Zawsze otaczałam się wiankiem dobrze znanych mi osób, przyjaciół od lat i nie potrzebowałam nikogo więcej. Nie zawierałam znajomości, nie potrzebowałam tłumu ludzi wokół siebie, nie widziałam w tym żadnych korzyści. Wydawało mi się, że mając jednego, dwóch oddanych przyjaciół to i tak więcej, niż mogłabym sobie kiedykolwiek wymarzyć.

Niektórzy przecież nie mają nawet tego…

Zawsze wydawało mi się, że jestem inna, niż Ci wszyscy ludzie, których poznawałam w swoim życiu. Nie uważałam się za lepszą, po prostu za inną. Nie pasującą do tego społeczeństwa. Lekko wyalienowaną. Myślałam, że ciężko będzie znaleźć mi z kimkolwiek wspólny mianownik, do którego można by było nawiązać. A nawet jeżeli ktoś taki by się znalazł zawsze wydawało mi się, że to za mało na zbudowanie dobrej przyjaźni. A koleżeństwa w swoim życiu nie potrzebowałam. Od relacji oczekiwałam niekończącej się opowieści na zawsze. Inne, które nie miały tego potencjału, wydawały mi się zbędnym balastem.

Jaka ja byłam głupia odcinając te wszystkie doświadczenia, które mogły mi się przytrafić.

Dziś naprawdę świat ludzi widzę zupełnie inaczej. Mimo, że połowa z Was ten świat zatruwa innym i często sobie samym, to druga połowa jest warta wszystkiego co najlepsze.

Dziś każda relacja jest dla mnie ważna. Dziś poznając nową osobę przyglądam się jej wnikliwie i próbuję coś w niej dostrzec. To coś. Coś co ją wyróżnia, ale zarazem powoduje, że jest taka sama jak ja. Szukam przeciwieństwa z podobieństwem zarazem. Bo wiem, że w każdym coś takiego można znaleźć. Wcale nie jesteśmy tak różni.

Co takiego widzę w ludziach? Ich bagaż doświadczeń, który ukształtował ich właśnie tak, a nie inaczej. Bagaż, który dźwigają na plecach często z uśmiechem na twarzy. Bagaż, dzięki, któremu wiele mogę się nauczyć od takich osób. Bagaż, który powoduje, że są wyjątkowi.

Nie wiem dlaczego kiedyś zupełnie nie doceniałam przelotnych relacji, krótkotrwałych znajomości. Na palcach jednej ręki mogę zliczyć relacje, z których nie wyniosłam nic. Jeśli w ogóle takie są. Niektórzy zaskakują mnie nieustannie, niektórzy tylko czasami. Ale to się dzieje. Cały czas.

Tkwię w relacjach, które z góry wiem, że są czasowe, ale mogę w tym momencie z nich wiele zaczerpnąć: wiedzy, radości, uśmiechu i motywacji. Często też przywracają mi wiarę w dobrych ludzi. I mimo, że wiem, że kiedyś nasze drogi się rozejdą, a może za 20 lat nawet nie poznamy się na ulicy, uważam, że każdą relację nawet taką warto pielęgnować, bo nigdy nie mogę mieć pewności, że relacja, którą dziś uważam za chwilową, nie okaże się tą na całe życie.

Im więcej przebywam wśród ludzi, im więcej osób poznaję, tym większe mam zapotrzebowanie na gatunek ludzki.

Tym bardziej potrzebuję ich emocji, do przeżywania swojego życia.

Są mi potrzebni. Bo dziś widzę, jak bardzo podobni są do mnie.

A ja przecież dalej jestem w środku tą samą osobą co kiedyś. Tą, co uważała się za inną, nie pasującą. Tą co wolała odciąć się od ludzi i poświęcić raptem dwóm osobom. 

Dziś mi mało. Dziś chcę w moim życiu tych wszystkich ludzi, którzy są niekończącą się skarbnicą. Ładunkiem, który w każdej chwili może wybuchnąć. I chcę być przy tym. Chcę to przeżywać. Muszę tam być.