Socjopatka.plpatrz szerzej, bo możesz więcej.

Praca w polskim sądownictwie.

2015-04-28 · Dagmara Sobczak

Większość z was widzi osoby pracujące w sądzie, jako posłańców świątyni, którzy wykonują majestatyczną, spokojną pracę na rzecz prawa polskiego. Pracę odpowiedzialną, społecznie ważną i dobrze opłacaną.(…)

Błąd. Praca w sądzie to bardzo często wyzysk, mobbing i niewolnictwo.

Zanim zaczęłam pracę w sądzie, miałam o tej instytucji bardzo podobne zdanie do powyższego. Oczami wyobraźni widziałam ważne osobistości, plączących się po korytarzach poważnych prawników, mijających eleganckie i zadbane sekretarki. Ład, porządek, czystość. Obowiązkowość, terminowość, doświadczenie- te wszystkie określenia według mnie były związane z tą instytucją nierozerwalnie i niezaprzeczalnie.

Swoje zdanie zmieniłam już w pierwszym tygodniu pracy, a później jedynie utwierdzałam się w przekonaniu, że sąd nie jest spełnieniem marzeń dla kogoś takiego jak ja.

Co mam na myśli mówiąc „kogoś takiego jak ja”? Dla osoby, która oczekuje godnych warunków, zgodnych z zasadami BHP, sprawiedliwego traktowania oraz uczciwego wynagrodzenia.

W polskich sądach pracuje niezliczona ilość osób. Obok sędziów, są to: protokolanci, sekretarze, asystenci, referendarze, kierownicy, pracownicy przyjmujący pisma na biurze podawczym, nie licząc personelu pomocniczego jak np. ochrona czy zespół sprzątający. Gdyby nie Ci wszyscy ludzie dopinający szczegóły, mechanizm ten nie mógłby działać poprawnie. Niestety wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, bądź zapomina o tym.

Wszyscy Ci urzędnicy pracują codziennie w pocie czoła, aby jak najszybciej załatwić wasze sprawy. Nikt tylko nie mówi o nieopłacanych nadgodzinach, które są nagminnie wymuszane na pracownikach. Ja na szczęście trafiłam na dział, gdzie wszyscy zgodnie twierdzą, że nie będą robić nadgodzin. Bo jak raz pokażesz, że możesz zostać, to będą już wymagać tego zawsze od Ciebie. W kupie siła. Przecież całego działu nikt nie zwolni, a tymbardziej z powodu niewyrażenia zgody na pracowanie w nadgodzinach, które są zabronione. Oficjalnie się o tym nie mówi. Ale każdy kto pracuje w sądzie wie, że praktyki te są stosowane.

Osoby pracujące w sądzie skarżą się na kilka rzeczy:

1. Bardzo duża, wręcz ogromna ilość pracy z którą pracownicy nie mogą sobie poradzić. Brak etatów na zatrudnianie nowych osób. Wszystko prowadzi za sobą właśnie pozostawanie w pracy po godzinach, aby nikt nie zarzucił nam, że jesteśmy mało wydajni, a terminy przecież i tak ciągną się w nieskończoność. Oficjalnie prace w nadgodzinach są zabraniane bez pozwolenia prezesa, więc pracownicy odbijają karty na czytniku o godzinie, w której powinni wyjść (czas ich pracy na papierze właśnie się zakończył), ale idą z powrotem do biura i walczą z obowiązkami.

Tylko uwierzcie- nawet na produkcji (tam tez pracowałam, więc mam porównanie), nie ma takiego tempa pracy jak w polskim sądzie. To jest 8 h wyrwanych z życia, podczas których nie wiesz co się dzieje. Ja, osobiście, nie raz natknęłam się na tym, że powiedzmy po 5 h wracałam do świata żywych i dopiero zaczynało dochodzić do mnie, że: nic dziś nie zjadłam, nic nie wypiłam, nie wiem gdzie mam telefon, może warto by było zrobić też siku itd, itd. Praca pochłania tam w taki sposób, że nie masz czasu pomyśleć o sobie. Zagina się Twoja czasoprzestrzeń.

Ile razy obsługiwałam ludzi z pomazanymi ustami od długopisu, z jedzeniem we włosach, zakurzonymi rękami od akt (to jest norma!)- i tak naprawdę możesz liczyć tylko na swoich współpracowników, że uświadomią Cię, jak wyglądasz, bo Ty w tym pośpiechu nie masz czasu myśleć o takich rzeczach.

Niektórzy mówią: zwolnij! Jednak to nie jest takie proste, kiedy jesteś ambitnym pracownikiem i widzisz stertę dokumentów, która na Ciebie czeka- chcesz zrobić jak najwięcej. Ja mam taki charakter, że kiedy widzę dużo pracy przed sobą spinam poślady i staje na głowie, żeby zdążyć.

2. Kiepskie wynagrodzenie. Niestety. Pracownicy sądowi niższego szczebla nie zarabiają dużo. Jest to najniższa krajowa, ew. kilka stów więcej, które dostali pracownicy starsi stażem za wysługę lat.

Owszem są 13, Owszem są wczasy pod gruszą, jakieś świąteczne dodatki- ale to kropla w morzu. Uwierzcie, że nie odczuje się tego pracując na takich obrotach. Każdy zgodnie stwierdza, że pracownicy sądowi nie są finansowo doceniani, jak na charakter pracy oraz ilość papierkowej roboty, którą dziennie przerabiają.

3. Brak benefitów, w postaci prywatnej opieki medycznej, zniżek, karnetów na siłownię.

4. Brak szacunku do pracownika, jako do człowieka. Nie będę tutaj się rozczulać, bo to wszystko zależy od tego na jakiego kierownika się trafi. Ale zazwyczaj jest kiepsko. Bo w końcu oni też są rozliczani przed prezesem, więc srają po gaciach, jak dział nie wywiązuje się z terminów.

5. Stres. Praca w sądzie to ogromny stres. Oprócz tego, że nawał obowiązków- to ten najzwyklejszy urzędnik od czarnej roboty robi wszystko. Musi myśleć za kierowników, prawników, a przede wszystkim sędziów- którzy bardzo często zrzucają swoje obowiązki na pracowników, wykorzystując w ten sposób swój status społeczny. Do tego interesanci, którzy zawsze mają pretensję do urzędników. O wszystko.

6. Małe przestrzenie. Generalnie w sądowych pomieszczeniach można się zabić. Często są za małe. Wąskie przejścia, porozrzucane akta, torby, wózki. Jestem pewna że w pokoju, którym pracuję ewakuacja nie mogłaby zostać bezpiecznie przeprowadzona.

Pracownicy sądowi są w o tyle kiepskiej sytuacji, że pozywając pracodawcę- pozywają sąd do sądu. Z góry wiadomo, że są na przegranej pozycji. Poza tym są to sprawy, które bardzo trudno udowodnić- np. mobbing. Państwowa Inspekcja Pracy, także do sądów nie zagląda.

Mało kto decyduje się na walkę z sądem i on to wie. Dlatego może sobie pozwolić na niektóre praktyki. Niezadowoleni pracownicy szybciej odejdą i zapomną o tym co przeżyli w pracy, niż będą dzielić się swoimi przeżyciami na około. Boją się.

To co opisałam to mały procent tego co dzieje się za murami sądownictwa, o czym przeciętny obywatel nie ma zielonego pojęcia. Obok tego wszystkiego, jest też brak przerw, płacz po nocach, przedłużane zwolnienia lekarskie, częste odejścia, duże rotacje, przeniesienia bez zgody pracownika, nieuzasadnione zwolnienia, uprzykrzanie, kablowanie pomiędzy działami- i wiele, wiele innych ciekawych aspektów, o których, jeżeli będziecie chcieli to wam kiedyś opowiem.