Socjopatka.plpatrz szerzej, bo możesz więcej.

Odłączam się, kiedy… + filmik na Youtube

2016-04-15 · Dagmara Sobczak

… oglądam łyżwiarstwo figurowe. A Ty? Kiedy się odłączasz?

Na pomysł napisania tego tekstu wpadłam w Toruniu, kiedy to sącząc drinka w lobby barze spoglądałam ukradkiem na telewizor, gdzie pokazywali transmisję z zawodów w łyżwiarstwie figurowym. I znowu doznałam tego uczucia. Uczucia, które postaram się wam teraz opisać.

Odłączam się, kiedy…

Nie jestem pewna, czy dla tego stanu istnieje jakieś określenie mu przypisane. Jeżeli tak, to go nie znam. Dlatego użyłam słowa „odłączam’, chociaż nie chodzi mi o takie odłączenie jak po alkoholu, czy po trawce. Jest to stan, w który, na ten moment, wprowadza mnie tylko łyżwiarstwo figurowe. I tak było od zawsze. Już jako mała dziewczynka, gdy przełączałam kanały w poszukiwaniu fajnej bajki, kiedy natykałam się na łyżwiarstwo wstrzymywałam oddech. Mówiłam sobie w myślach „tylko na chwilę… na chwilę zostawię.” I wpatrzona jak sroka w gnat, oglądałam do samego końca.

Łyżwiarstwo figurowe to nie jest moja pasja, żeby było jasne. Nie interesuje się tym. Nie wymienię żadnego sławnego nazwiska w tym sporcie. Nawet po twarzach ludzi nie kojarzę. Nie orientuje się kiedy są zawody i kiedy można je gdzieś obejrzeć. Dlatego natykam się na nie naprawdę bardzo rzadko i zawsze przypadkowo. I nigdy nie miałam myśli: „O! Mam ochotę obejrzeć łyżwiarzy!”. Jednak kiedy, gdzieś przypadkiem się na nich natknę przepadam i przeżywam ten „stan”.

Stan, zwany wyłączeniem mózgu

Pierwszy raz o tym stanie powiedział mi Mój Menżul, który przeżywa go, wtedy, gdy patrzy komuś na ręce, kto wykonuję z zaangażowaniem jakąś czynność. Ten stan powodują w nim pewne, śmiałe ruchy. Na przykład kiedy ktoś w skupieniu rysuje jakiś projekt, albo kiedy mechanik 30 razy naprawia tą samą drukarkę i jego ruchy są pewne, płynne i świadome.

Kiedy powiedział mi o tym stanie, zdałam sobie sprawę, że wiem o czym on mówi. Że ja za każdym razem przeżywam to podczas oglądania łyżwiarstwa figurowego. Nie potrafiliśmy tego nazwać, ale opisywane odczucia i emocje temu towarzyszące były takie same. I wtedy zrozumiałam, że nie tylko ja tak mam. I kiedy w Toruniu zobaczyłam łyżwiarzy, przypomniała mi się ta rozmowa i stwierdziłam, że skoro oboje tak mamy, to wy może też? I stąd ten wpis. Jestem bardzo ciekawa, czy znacie to uczucie.

Czym charakteryzuje się „odłączenie”?

Jest to stan, w którym znika cały świat wokoło. Nie wiem co się dzieje. Moje oczy, jak głupie chodzą za każdym ruchem, który oglądam. Patrzę na łyżwiarzy i widzę jak płyną. Nie mogę tego zatrzymać. Jestem w 100% skupiona na tym, aby nie przeoczyć żadnego szczegółu. Przenika mnie ciepło i spokój. Czuję się bezpiecznie, ale zarazem głupio. Jakby ktoś wyłączył mi myślenie. Ja nie myślę. Patrzę i płynę razem z nimi. Nie wiem, gdzie jestem. Chcę po prostu trwać w tym wyłączeniu. Czuję jak rozluźnia się całe moje ciało. Czuję, że mam głupią minę, za każdym razem kiedy się ocknę.

Nie jest to jednak uzależniające, jak na przykład książki, bo nie mam potrzeby wracania do tego. Nie mam potrzeby samemu jeździć na łyżwach. Ale kiedy to się staje, znów odczuwam tą błogość. I znów nie mogę oderwać wzroku od piruetów i wyskoków. Moje oczy przeżywają orgazm.

Tak. Tak to bym nazwała.

Kojarzycie ten stan?

I oczywiście zapraszam Was na nowy filmik, który pojawił się na kanale. Moja relacja z weekendu w Toruniu. 🙂

Podobne posty, które pojawiły się na blogu:

Skąd pewność, że istniejemy?

Jak spełnić swoje marzenia

Strach przed ludźmi