Małe marzenia dzieciństwa
Każde dziecko ma swoje marzenia. Niektórymi z nich dzieli się, większość jednak zostawia dla siebie. Pamiętasz jeszcze swoje?
Ja pamiętam kilka najmocniejszych wspomnień z moich młodych lat. Często są to wspomnienia na pierwszy rzut oka nic nie znaczące. Dlaczego na przykład tak dobrze pamiętam letnie wieczory, kiedy zasypiałam o 4 nad ranem, bo słuchałam polskiej muzyki na słuchawkach siedząc na parapecie i patrząc w okno? Pewnie dlatego, że wtedy też miałam czas zastanowić się nad wszystkim i te chwile ukształtowały mój światopogląd. Muzyka była ogromną częścią tego, co dzisiaj możecie we mnie zobaczyć. Słuchając teraz jakiejś starej piosenki, którą kiedyś katowałam – potrafię przypomnieć sobie swój stan emocjonalny i rozterki, które przeżywałam x lat temu.
Świetnie pamiętam też każde przedstawienie szkolne, w którym wzięłam udział wraz z przygotowaniami do niego. Te zostały zapamiętane, pewnie ze względu na silne emocje, towarzyszące mi podczas tych wydarzeń.
Małe marzenia dzieciństwa
Wrócmy jednak do dziecięco-nastoletnich marzeń.
- Dom pełen miłości – tak, stworzenie takiego domu było moim marzeniem. Nie liczyło się dla mnie, czy będę biedna czy bogata. Chciałam mocno kochać i być kochaną przez jedną, jedyną osobę. Miłość już od najmłodszych lat, była dla mnie kluczem do wszystkiego, co w życiu najlepsze i najważniejsze. Dlatego tak bardzo mocno przeżywałam każdy zawód miłosny. Każdy z nich traktowałam, jako życiową prywatną porażkę.
- Zrobienie czegoś ważnego – jako nastolatka martwiłam się, że nie zrobię w życiu czegoś bardzo ważnego. Nie potrafiłam tego nazwać, ale wiedziałam, że jeżeli to zrobię – poczuję, że to jest to. Do dziś poszukuję tego uczucia.
- Pisanie listów – o tym marzeniu przypomniała mi Gabi w swoim tekście o magii listów. Często pisałam listy do różnych osób. Uwielbiałam to. Pamiętam, że kiedyś obiecałam sobie, że nigdy nie przestanę tego robić. Marzyło mi się pisanie listów do ludzi, których nie znam. Nie wiedziałam wtedy, jak znaleźć na nich namiary, ale wydawało mi się, że to byłaby często miła niespodzianka dla kogoś, kto nie spodziewa się żadnej wiadomości. Obietnicy jednak nie dotrzymałam.
- Aby spiker nie odezwał się podczas piosenki – jako fanka polskiej muzyki, często słuchałam stacji radiowych, gdzie tylko taką puszczano. Marzyły mi się kasety (później płyty) wielu wykonawców, na które nigdy nie było stać moich rodziców. Dzięki temu kombinowałam, jak się dało. Nagrywałam sobie składanki z radia. Potrafiłam cały dzień przesiedzieć przy odtwarzaczu w oczekiwaniu na ulubioną piosenkę. Kiedy się pojawiała – moim największym marzeniem podczas jej nagrywania było, aby prowadzący audycję nie odezwał się i dał nagrać mi ją do końca. Wręcz modliłam się o to. Jeśli przerywał nutę swoim gadaniem, wszystko zaczynało się od początku. W dobie dzisiejszych czasów, problemy tego rodzaju nie istnieją.
- Akceptacja – mali introwertycy chyba często zmagają się z problemem akceptacji przez rówieśników. Tych głośniejszych, popularniejszych, tych co wychodzą przed szereg. Ja byłam jedną z tych cichych myszek, które dopiero po latach zrozumiały, że inność można przekuć w zaletę, a akceptacja innych nie jest najważniejsza. Pogodzić trzeba się z tym, że nie będzie się lubianym przez wszystkich, a najważniejsze jest bycie po prostu sobą. Wtedy życie nabiera prawdziwego sensu.
A Ty jakie miałeś/aś marzenia?
Podobne posty, które pojawiły się na blogu: