EB - mistrzem marketingu szeptanego!
Marketing szeptany to całkiem nowy, ale naprawdę świetny sposób na reklamę w dzisiejszych czasach, gdzie naszymi mózgami sterują tak duże portale jak np. Facebook.
Ci z was co pamiętają lata 90-te, mają zapewne w pamięci także pewne przysmaki, które się z nimi kojarzą. Takie jak między innymi: frugo, oranżada w torebce, gumy turbo, magic star, czy właśnie piwo EB. Wiele z nich wraca do łask, często pod wpływem próśb ludu, który tęskni za smakiem sprzed lat.
EB pokazało, jak w fajny sposób można powrócić na rynek.
Na początku rzucili w media reklamę pod szyldem „zaraz wracam”. Spacerująca kobieta w krótkiej sukience, nie wiele mówiła, czego reklama może dotyczyć. Jednak Ci co pamiętają dawne reklamy EB, które były tworzone właśnie w tym stylu od razu pojęli, jaki powrót reklama zapowiada.
Nie to jednak przyniosło im taką sławę, której aktualnie jesteśmy świadkami. Otóż pięknie wykorzystali magię marketingu szeptanego. Wysłali do pewnego grona wpływowych osób, małe prezenty. Były to pięknie zapakowane dwie butelki piwa EB z krótką sentencją o ich wielkim powrocie. Sprawdziło się. Wielu z nich podzieliło się tą wiadomością ze swoimi znajomymi na różnych portalach. Wielu z nich wstawiało także zdjęcia tych drobnych upominków.
W ten oto prosty sposób Facebook został zalany falą zdjęć tego piwa. O jego powrocie dowiadywała się sukcesywnie coraz szersza grupa odbiorców. Wszyscy jak jeden mąż ruszyli do sklepów, aby zakupić dla siebie to kultowe piwo. Również zapragnęli cyknąć fotkę i wstawiać na swoją stronę- i takim oto sposobem fama o EB rozeszła się w kilka dni. Fajnie? Fajnie!
Nie można im odmówić dobrej, przemyślanej strategii.
Dziś już ze świecą szukać osób, które jeszcze nie słyszały o tym, że smak z lat 90-tych powrócił na sklepowe półki.
Ja oczywiście też poddałam się magii tego marketingu- co widzicie na zdjęciu powyżej. Czyż nie pięknie wygląda na łonie natury?;) Idealny kompan na mały, majówkowy piknik.