"Bloger i Social Media" Tomek Tomczyk.
Boże, miej Was w swojej opiece.
Jestem świeżo po przeczytaniu dwóch książek Tomka Tomczyka zwanego Kominkiem: „Blog pisz, kreuj, zarabiaj” oraz „Bloger i Social Media”.
Wiecie co to znaczy? Kolejny raz czekają nas zmiany. Może, nie już tak drastyczne jak to było miesiąc temu- Ci co pamiętają mojego pierwszego bloga, wiedzą o czym mówię. Ale będą. Sukcesywnie, bez pośpiechu będę dążyć do doskonałości. Doskonałości definiowanej przeze mnie. Co mam na myśli, zobaczycie w przyszłości.
Niech mnie Kominek kopnie za to co powiem, ale jego pozycje stały się moją Biblią. Ten kto czytał wie, że jego książki należy traktować z lekkim przymrużeniem oka, nie łykać wszystkiego jak pelikan, wyciągać tylko te fakty, które sami uważamy za najistotniejsze. I właśnie stąd porównanie do Biblii.
Otóż liczniejszą grupę społeczną, która przeczytała Biblię w całości, stanowią nie Ci, którzy uważają się za zagorzałych chrześcijan, ale Ci, którzy szukają swojej religii. Oni czytając Pismo Święte analizują, porównują, wyciągają wnioski, filtrują informację i dopiero wtedy podejmują decyzję. Tak samo jest z książkami Kominka. Są jak Biblia dla niedowiarków.
Dużą zaletą jego książek jest to, iż są konkretne i przesiąknięte naprawdę sporą dawką wiedzy o blogowaniu. I przede wszystkim o social mediach, które do tej pory traktowałam nieco po macoszemu. Co może się okazać gwoździem w trumnie, który sobie sukcesywnie przybijam.
Tomek odpowiada na wszystkie pytania początkujących blogerów. Pisze w sposób luźny i masz wrażenie, jakby siedział obok Ciebie i opowiadał swoją życiową historię. Historię raz smutną, raz zabawną, czasem zupełnie dla Ciebie abstrakcyjną, ale historię z której bardzo dużo możesz się nauczyć. Nie licz jednak, że autor poprowadzi Cię za rączkę do celu. Wskaże Ci tylko kierunek. Jednak czy podążysz za nim i z jakim efektem- to tylko Twoja indywidualna decyzja.
Nie zdradzę Wam tych tajników i złotego środka, ale z przyjemnością zachęcę Was do przeczytania tych pozycji. Jeżeli tylko jesteście szczerze zainteresowani rozwijaniem swojego bloga- musicie je mieć.
Powinniście jednak mieć świadomość, iż może się okazać, że nie nadajecie się na blogera, a wtedy już tylko czeka Was mogiła, płacz i zgrzyt pochwy.